Tag: Kurier

Poranek Kojota

2015-02-11 18:57

Autor wpisu: , wyświetleń wpisu: 1 899

Ech.. Poranek Kojota zaczął się już wczoraj wieczorem, zresztą po dosyć ciężkim dniu. Ciężkość polegała na tym, że trafiły mi się trzy nowe adresy których nie mogłam znaleźć, co zawsze kosztuje mnie kupę nerwów, do tego rower stawiał jakiś dziwny … Czytaj dalej →

Umieram…

2015-02-04 18:25

Autor wpisu: , wyświetleń wpisu: 1 313

Dziś była ostra jazda… Zaczęlo się standardowo na Mokotowie, potem Centrum. No i w Centrum ruszyłam w seksowną naspidowaną pętelkę- Łopuszńska, Krakowska, 17 Stycznia, Puławska, Centrum. To wszystko w 2 godz, łącznie z szukaniem ul. Krakowiaków 72 co było małym koszmarem. Czytaj dalej →

Dobry dzień

2015-02-03 20:18

Autor wpisu: , wyświetleń wpisu: 1 268

Dzisiaj po pracy usiadłam i pomyślałam: To był dobry dzień. Od rana w galopie, zleceń dużo, pogoda piękna, słoneczna. W powietrzu czuje się wiosnę, dzień robi się dluższy- o 16.40 było jeszcze w miarę jasno. Kolejny raz myślę o tym, że lubie swoją pracę:) Czytaj dalej →

Idą młodzi

2015-02-01 22:49

Autor wpisu: , wyświetleń wpisu: 1 504

Czy to tu szkoli się nowe pokolenie kurierów? Moim pierwszym rowerem był Reksio, potem Domino i wreszcie Jubilat. Po zmianie systemu w 1991 roku pojawiły się górale. Teraz nawet dla dziecka można kupić szosę. Widziałam taką w sklepie- cudo :) Możliwości są, trzeba tylko zaszczepić pasję:)

Czytaj dalej →

Shower time!

2015-01-30 20:43

Autor wpisu: , wyświetleń wpisu: 1 350

Koniec tygodnia- czas na kapiel! Niestety nie myję mojego roweru codziennie, bo po prostu nie warto! Na drugi dzień i tak jest tak samo brudny.. no, chyba ze byłoby zupełnie sucho. Tak więc w piątek- do wanny! Czytaj dalej →

Kermit

2015-01-29 20:39

Autor wpisu: , wyświetleń wpisu: 2 091

Witajcie :) Dzisiaj chcę Wam przedstawić mojego kolegę z pracy- Kermita. Kermit jest żywą legendą warszawskiej kurierki. W branży od 9 lat. Czytaj dalej →

Bemowo

2015-01-28 21:16

Autor wpisu: , wyświetleń wpisu: 1 326

Powiem Wam tak: dzisiejszy dzień zaliczam do udanych i miłych generalnie – rano deszcz, potem śnieg, ale to nie problem, grunt że wiatru w twarz nie było. Czytaj dalej →